 |
Też cię kocham
by Wiliam D-Fens
|
Dzień dobry, synku. Co u ciebie?
|
|
Cześć, mamo. Powoli. Nadal mam pracę, mieszkanie i dziewczynę. Od zeszłego miesiąca odkładam na remont łazienki.
|
Strasznie. Chyba mam kliniczną, bo ostatnio stojąc w korku przyłapałem się na tym, że myślę
nad najbardziej bezbolesną metodą samobójstwa. |
|
To dobrze, synku. A jak w pracy? |
|
Dostałem podwyżkę i chcą mnie wysłać na trzytygodniowe szkolenie do Belgii. Ten nowy szef okazał się idiotą, ale mam nadzieję, że go przeniosą do Poznania, wtedy może ja dostanę awans. Centrala mnie chwali. Ale trochę jestem już zmęczony. Potrzebuję wakacji. Na święta i Nowy Rok wybieram się na narty do Austrii.
|
Bez zmian. Jestem sfrustrowany, co rano przy goleniu chce mi się płakać na myśl o tym, że znowu będę się musiał użerać z tymi debilami z działu sprzedaży. Czuję, że jeszcze trochę i zwariuję, a nie mam jaj, żeby po prostu odejść. Wakacje konieczne.
Spędzanie świąt z rodziną to byłby gwóźdź do trumny, zaraz po Wigilii palnąłbym sobie w łeb, a chyba nikt z nas tego nie
chce.
|
|
Ale jak to na święta? Gwiazdka bez rodziny? |
|
Mamo, jestem przemęczony, pracuję ostatnio po
jedenaście godzin dziennie, a święta to jedyny
moment, kiedy mogę wziąć więcej wolnego, bo w
firmie i tak jest wtedy zastój i nic się nie dzieje.
Przeżyjecie jakoś beze mnie. I tak zawsze po
godzinie wychodzę. Poza tym już złożyłem
podanie o urlop, kupiłem bilet i zarezerwowałem
miejsce w hotelu, nie mogę tego odwołać.
Zobaczymy się i tak wszyscy na początku stycznia
na twoich urodzinach.
|
Mamo, nigdy ci tego nie powiem, ale ja nie
znoszę tych ciotek, które przy każdej okazji się pytają kiedy się ożenię, nie znoszę też, kiedy ty
się o to pytasz. Nienawidzę wujków, którzy zawsze piją wódkę i próbują się ze mną bratać, a
przecież wiedzą tak samo dobrze jak ja, że nie mamy ze sobą nic wspólnego. Zawsze nienawidziłem świąt w Zielonce, gdzie widzimy się raz do roku i udajemy, że jesteśmy blisko i że obchodzi nas reszta rodziny. Nienawidziłem
rozmów o zawałach, hemoroidach, żylakach, oraz
cudotwórcach i magikach, którzy mają swoje
cudowne środki na te wszystkie dolegliwości
cywilizacyjne. Błagam, daj mi raz w życiu spędzić
święta w spokoju, samemu, bez tych rodzinno
kościelnych ceregieli, które doprowadzają mnie
do rozpaczy.
|
|
Bardzo mnie to smuci. Bardzo. Co ja powiem babci Ali? (milczenie i ciężkie wzdychanie) No nic, opowiedz lepiej jak z tą twoją, jak ona miała na imię? Dobrze wam się układa? Nie myśleliście o ślubie? |
|
Układa się dobrze, ale na myślenie o ślubie chyba jeszcze za wcześnie. Wprowadziła się do mnie na
próbę, zobaczymy, co z tego wyniknie. Ale
przecież wydawało mi się, że ty jej nie lubisz?
|
Zaczyna się. Mamusiu, musiałbym być
pierdolnięty, żeby na poważnie myśleć o ślubie z
tą laską. To była narkomanka i czynna
alkoholiczka. Mam paranoję, że próbuje mnie wrobić w ciążę. Jej mąż wywalił ją z domu i
dlatego musiała zamieszkać u mnie, a ja teraz nie
wiem, jak się z tego wyplątać. Jest graficzką i
gdyby tyle nie piła mogłaby robić naprawdę dobre
rzeczy. Ale nic z tego nie wynika, bo cały wolny
czas przeznacza na picie i wkręcanie mnie w swoje toksyczne akcje.
|
|
Ta poprzednia była lepsza, ale pamiętaj, że ja i tata bardzo chcielibyśmy wreszcie mieć wnuki, a twoja
siostra nie może mieć dzieci. Musisz wiedzieć, synku, że dla ciebie nie, ale dla kobiety latka lecą i po
trzydziestce już nie tak łatwo zajść w ciążę. |
|
Mamo, daj spokój, nie myślę jeszcze o dziecku. A
ta poprzednia zostawiła mnie rok temu dla
roznosiciela ulotek, więc zapomnij o niej
wreszcie. Poza tym znam masę dziewczyn, które
urodziły po trzydziestce. Z tymi rzeczami nie
można się spieszyć, dziecko to poważna decyzja.
Wiem, że chcielibyście z tatą mieć wnuka, ale to
chodzi o moje życie, moje dziecko, i nie
zdecyduję się na nie tylko dlatego, że wy tego
chcecie.
|
Mamusiu, zrozum wreszcie, że nie każda
dziewczyna, z którą się spotykam, może zostać
matką mojego dziecka. Ja nawet nie jestem
pewien, czy chcę mieć dzieci, ale jeśli tak, to na
pewno nie z tą wariatką, z którą dzielę teraz łóżko.
Łączy nas seks, czy to tak trudno zrozumieć? Czy
zawsze musisz od razu pytać o ślub i dzieci? Tak,
wiem, że chciałabyś mieć wnuka, zwłaszcza od
czasu, jak dwa lata temu zdechł twój ulubiony pudelek (ciekawe swoją drogą, czy wciąż masz
żałobę, ale nie będę pytał, bo ostatnio skończyło
się twoim półgodzinnym szlochem do słuchawki)
ale to nie powód, żebym miał kogoś zapłodnić.
Kup sobie kota albo rybki, to powinno zaspokoić
twoją potrzebę nadopiekuńczości.
|
|
To jakie ty masz plany, dziecko? Chyba zamierzasz się kiedyś ustatkować? |
|
Kiedyś zamierzam, ale mam dopiero 33 lata. Mam
jeszcze dużo czasu. Większość moich kumpli,
którzy się pożenili przed trzydziestką, zbiera teraz
na adwokatów od rozwodu. Ślub to poważna
decyzja, mamo, i nie zamierzam jej przyspieszać.
Muszę być na 100% pewien, że to dziewczyna,
którą kocham. Poza tym wiesz przecież, że nie
chcę pracować w marketingu do końca życia,
więc muszę najpierw poukładać sprawy
zawodowe, a potem zastanawiać się nad ślubem.
|
Plany? Skończyć wreszcie te opowiadania, które
piszę od trzech lat i wydać je gdzieś. Ale przecież
ty masz to w dupie. Poza tym jedyny twój kontakt
ze słowem pisanym to Fakt i Tele Tydzien oraz
okazjonalnie książkowe publikacje o Janie Pawle
Wielkim, jak go nazywasz, dołączane do
kobiecych tygodników wydawanych przez niemieckie koncerny. Kiedy raz ci powiedziałem,
że napisałem opowiadanie i wydrukowała je Lampa, twoją jedyną reakcją było: ”ale po co?”.
Wtedy skumałem, że ty po prostu nic z tego nie
rozumiesz. Poza tym mam pilny plan, żeby
zakończyć pracę w dziale marketingu z szefem
idiotą, przez którego mam taką depresję, że bez
skręta na noc nie potrafię zasnąć.
|
|
Tak rzadko dzwonisz do starej matki... Nic nie wiem o twoim życiu. |
|
Mamusiu, nie martw się, w moim życiu jest
wszystko w porządku. Muszę zaraz kończyć,
jestem w pracy i zaraz mamy ważne zebranie, do
którego muszę się przygotować. Zadzwonię
wieczorem.
|
To chyba lepiej, bo gdybyś wiedziała więcej, to
też nie mogłabyś spać po nocach. I do kurwy
nędzy przestań w końcu wciskać mi to poczucie
winy, nie po to się przeprowadziłem do innego miasta, żeby dalej słuchać tych samych gadek
przez telefon.
|
|
Twoja siostra dzwoni do nas co dwa dni, a ty raz na dwa tygodnie. Jestem twoją matką, muszę
wiedzieć, co się z tobą dzieje. Ostatnio jesteś jakiś nieswój, niepokoję się. |
|
Nie ma powodów do obaw, mamusiu. Przepraszam, że nie dzwonię częściej, ale wiesz,
że dużo pracuję. Poza tym mam dziewczynę, piszę
i projektuję sobie wreszcie porządną stronę
internetową. Tylko nie pytaj mnie znowu co to
takiego ten internet.
|
Naprawdę nie mam czasu. Pracuję po jedenaście godzin dziennie, poza tym próbuję pisać (coraz
gorzej mi idzie), walczyć z depresją, pić, ćpać i
udawać, że wszystko jest w porządku. To zabiera
kupę czasu! Lepiej, żebyś nie wiedziała, co się u mnie dzieje, wystarczy, że zatruwasz swoją
toksyczną nadopiekuńczością życie swojej córki. Nie wiem jak jej mąż znosi twoje ciągłe
wpierdalanie się w ich sprawy.
|
|
Ale tyle się teraz o tym mówi. Nikt już nie ogląda telewizji, tylko wszyscy siedzą przy komputerach.
Nawet pani Halinka z trzeciego założyła sobie internet i sprzedaje tam swoje haftowane serwetki. A
słyszałeś, że jej syn się ożenił? Jest młodszy od ciebie o 4 lata. |
|
Tak, mówiłaś mi o tym. Cieszę się, pozdrów go jak go zobaczysz. Internet próbowałem ci
wytłumaczyć tyle razy, ale ciężko wyjaśnić to
komuś, kto boi się podejść do komputera.
Naprawdę muszę już kończyć. Pozdrów ojca. |
Współczuję mu. Ale zawsze był idiotą. Nigdy
więcej nię poruszę przy tobie tematu internetu, bo
zawsze kończy się tak samo. Nie potrafię
wytłumaczyć czym jest internet osobie, która traktuje komputery jak żywe istoty, i to
niebezpieczne dla ludzi.
|
|
Dobrze, synku. Kocham cię. |
|
Też cię kocham. Pa.
|
Czuję pustkę. Ratunku.
|
powrót
|